powrót do strony głównej

Kronika

15 Zwyczajny Zjazd PG-BL "Rocznik 60.

Jesteśmy w Turznie

zapraszamy do oglądania galerii



XV Zjazd Rocznika 60

(Pałac Romantyczny w Turznie k/Torunia, 9 - 11 września 2012, 34 absolwentów, 5 osób towarzyszących)
Reakcje na zawiadomienie o Zjeździe i życzenia absolwentów, którzy nie mogli w nim uczestniczyć
Drogi Leszku. Z przykrością muszę Cię poinformować, że nie będę mógł uczestniczyć w naszym spotkaniu. Niestety, za dużo problemów i kłopotów, ale serdecznie pozdrawiam Ciebie, Twoją Żonę i wszystkich naszych z Rocznika 60, a szczególnie, tych na tegorocznym spotkaniu. Pozdrawiam Celestyn
p.s. To jest mój drugi mail do Ciebie. Poprzedniego nie wysłał operator. Ja nie mam Internetu u siebie ponieważ TP SA nie ma aktualnie możliwości technicznych (jakaś afera od pół rok).
Pozdrowienia Celestyn
***
Szanowne Koleżanki i Koledzy!
Dziękuję za zaproszenie na Zjazd Naszego Rocznika. Jest mi przykro, że muszę odmówić w nim udziału.
Dużo wcześniej zaplanowałem we wrześniu urlop na greckiej wyspie. Jest to mój pierwszy urlop w tym wieku. Ciągle praca, praca, no i opieka nad moją chorowitą żoną. Teraz jestem wolny i chcę z tej wolności korzystać.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH Marceli Ciszewski
PS: proszę z wykazu skreślić mój tel. stacjonarny, teraz mam tylko komórkę 692 860 950

***
DZIĘKUJĘ ZA PRZESŁANE WIADOMOŚCI ALE JAK JUŻ MÓWIŁEM ZE WZGLĘDU NA CZEKAJACE MNIE W TYM SAMYM CZASIE UROCZYSTOŚCI RODZINNE NIE BĘDE MÓGŁ WIĄŚĆ UDZIAŁU W ZJEŹDZIE. PRZY OKAZJI PRZESYŁAM POZDROWIENIA DLA CAŁEGO ZJAZDU I ŻYCZENIA DOBREJ ZABAWY.
BOGDAN DMOCHOWSKI
***
Drogi Kolego,
Odkładałem powiadomienie Ciebie o ostatecznej decyzji czy będę mógł uczęstniczyć w tegorocznym naszym koleżeńskim spotkaniu. Niestety w tym roku nie mamy możliwości przyjazdu do Polski. Natomiast w przyszłym roku to planujemy przyjazd na Miry 50 rocznicę ukończenia studiów na Akademi Medycznej w Gdańsku.
Obawiam się że terminy jej i naszego rocznego spotkania będą się mijać to niemniej jednak mam nadzieję że na pewno się spotkamy w mniejszym gronie jak to było w Jastrzębiej Górze.
Ja nadal pracuję i jestem zadowolony z trudnych i ciekawych projektów które są przychylnie przyjęte przez moich dyrektorów a szczególnie przez tych co zlecają projekt dla naszego biura. Mira jest już od roku na emeryturze skończyła prace w wieku 74 lat. W ostatnim okresie jej pracy sala operacyjna była dla niej zbyt stresowa i postanowiliśmy że powinna odpocząć. Lecz praca w domu i ogrodzie to moim zdaniem bardziej męcząca fizycznie lecz nie stresowa.
W styczniu gościliśmy Miry syna z żoną i dwojgiem dzieci, był to sympatyczny okres, dzieciaki cały dzień siedziały w basenie wychodzą tylko aby się pożywić.
A może w następne tutejsze lato, kiedy u Was jest zima Ty Kolego zawitasz z żoną?
Życząc dużo zdrowia dla Was obojga oraz moc serdeczności z Afryki życzą
Mira i Staszek
***

Dzień dobry!
Potwierdzamy otrzymanie wiadomości. Nie jesteśmy jeszcze zdecydowani na udział.
Serdecznie pozdrawiamy Krysia i Andrzej Głęboccy
***

Gdańsk 05.09.2012r.
Do uczestników XV Zjazdu Absolwentów PG rocznik "60"
w "Pałacu Romantycznym" w Turznie
Drogie Koleżanki i Koledzy, Kochani Przyjaciele.
Wielka, niepowetowana moja strata, że nie mogę uczestniczyć w kolejnym naszym Zjeździe.
Sama nazwa miejsca spotkania - "Pałac Romantyczny" zobowiązuje do tego, aby powiedzenie "oj będzie się działo" było aktualne. Przecież nie możecie dać tzw. "kosza" Pałacowi.
Będę z Wami całym sercem i całą sobą. Z wami będę słuchała muzyki, tańczyła, wznosiła toasty, biesiadowała przy ognisku, grilowała i plotkowała.
Wierze, że będzie to znów "Super Zjazd". Jak zwykle podziw mój budzą Organizatorzy Zjazdów i im należy się wielkie podziękowanie za trud i wysiłek. A więc mimo, że tym razem nie uczestniczę to dziękuję w swoim imieniu.
P.S. Jeśli ktoś będzie miał nadprogramowe zdjęcia z tego Zjazdu, lub zechce przekazać mi jakieś informacja to przyjmę je z wielką ochotą i ciekawością.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wspaniałej zabawy i romantycznej atmosfery!
Krystyna Nawrocka - Próchnicka
***
XV Zjazd - jak go będę pamiętać
(autor :25 facjata na tablo Rocznika 60)
Wyjechaliśmy z Warszawy z Jurkiem i Anią Brzózy oraz naszą koleżanka Jadzią Kaliszuk już w sobotę po południu, dzień wcześniej. Zresztą nie pierwszy raz razem i nie pierwszy raz dzień wcześniej. Po drodze był Golub - Dobrzyń, na wzgórzu okazały Zamek z końca XIII wieku. Oglądałem go po raz pierwszy w życiu, pomimo że trasą Warszawa - Toruń - Bydgoszcz przejeżdżałem dziesiątki razy. Po dwudziestu minutach dojeżdżamy do Pałacu Romantycznego w Turznie, przejeżdżamy pod rzeźbami turów zdobiących bramę wjazdową i aleją z dorodnymi kasztanowcami mijając popiersie Chopina stajemy przed romantyczną elewacją XIX wiecznego pałacu zaprojektowanego przez Henryka Marconiego.


Pałac Romantyczny w Turznie
Wokół duży, 16 hektarowy park w angielskim stylu, pełen dębów, lip, klonów i platanów. Krzewy, kwiaty na tle zielonych połaci trawy. Uroku dodają piękne parkowe stawy i malownicze ścieżki spacerowe. Zapada zmrok, w ciszy sycimy się pięknem architektury i przyrody. Potem jeszcze smaczna kolacja, książęcy apartament. Super komfort.
Niedziela - pierwszy dzień u naszego zjazdu wita nas słonecznym porankiem. Spacer po parku, trochę zdjęć aby zabrać z sobą uroki tego miejsca. A po śniadaniu msza w kościele nieopodal Turzna. Wracając jesteśmy serdecznie witani przez gospodarzy naszego spotkania Danusię i Janka Wendykowskich. Za niewiele minut pierwsze samochody naszych z Rocznika 60. Ten samochód, który niepewnie skręca przy bramie pałacowej to na pewno nasz. Podjeżdżają, wychodzą, rozwarte ramiona, uśmiech od ucha do ucha, serdeczne uściski i całusy. Przez cały rok tyle się nie wyściskasz i wycałujesz jak przez te dwie godziny powitań. Z okienka na piętrze kolejną grupę przyjezdnych wita gromko acz śpiewnie "cyganeczką" nasz kochany i zawsze pogodny Lucek. Danusia trochę się denerwuje o punktualność bo program mamy minutowy ale niewiele po 14.00 są wszyscy zgłoszeni. Nawet Władek Zaborowski z Ulką przyjechał o czasie rezygnując z mocno spóźnionego wejścia przy ogólnym aplauzie, jak to niekiedy bywało.
Jak już wycałowaliśmy się dowoli Danusia zaprasza na posiłek. I znowu wytworna oprawa i wyborne smaki. Potem pogaduchy, dużo śmiechu i radości. Janek zabiera wszystkich chętnych na spacer po parku przekazując historię pałacu. Pałac był ogromnie zniszczony. Wiele fragmentów zespołu pałacowego trzeba było odtwarzać aż od fundamentów w oparciu o materiały i dokumenty archiwalne. Pokazuje nam wnętrza kaplicy usytuowanej na wzniesieniu. Teraz odbywają się tu również śluby. Janek, posiadacz uprawnień konserwatorskich nadzorował przez dwa lata restaurację pałacu i obiektów towarzyszących łącznie z elementami małej architektury. Jesteśmy zauroczeni. Gratulujemy Ci Janku - naprawdę masz się czym pochwalić. Nawet te alejki są sztuką najwyższą.
Po spacerze znowu opowiastki w grupach. W końcu jednak trzeba się pójść stroić bo zbliża się kulminacja. Najpierw kilkunasto minutowa sesja wspólnej fotografii, ważnego dokumentu zjazdowego a zaraz potem - BAL.


Rocznik 60 w 2012 roku
Punktualnie o 19.00 witani kielichami szampana wchodzimy do Sali balowej. "sto lat" i podziękowania dla Danusi za wspaniałe spotkanie i w tany - "Panowie proszą Panie" i tak do 2.00 w nocy. Dziewczyny jak zawsze, jak przed czterdziestu laty - atrakcyjne, eleganckie i z klasą. Siedem godzin muzyki i tańców. Każda z par ma prawie lub ponad 150 lat a bawią się lepiej niż ongiś w akademiku. Naturalnie w antraktach Marian z Wandą i Tadek cieszą nas śpiewem, whyski się leje a i czysta też. Wino czeka na koneserów. Jest naturalnie wspominanie, jest wesoło jest dobrze, bardzo dobrze. Chwała dziewczynom i chłopakom z Rocznika 60. Najwytrwalsi siadają jeszcze na tarasie na godzinną pogawędkę. Było więc do godziny 3.00.
W drugi dzień Zjazdu przewidziana była wycieczka do Torunia. Po wytwornym śniadaniu we wspaniałych nastrojach jedziemy na podbój Torunia. Danusia Wendykowska jest naszym przewodnikiem. Najpierw przypomina nam historię tego bogatego w zabytki miasta a w czasie spaceru opowiada szczegółowo o każdym z zabytków. Autokar zatrzymuje się przy nadwiślańskim bulwarze, wysiadamy i po obejrzeniu planu śródmieścia Torunia przekraczamy gotycką Bramę Klasztorną i jesteśmy w starym Toruniu. Widzę Krzywą Wieżę pochyloną o prawie półtora metra wiec lecę ja podeprzeć tak jak to zrobiłem ongiś w Pizzie. Celinka tak jak wtedy utrwala to aparatem. Jeszcze pocieszyć oko szczytem XIV wiecznego Śpichlerza i ruszamy do centrum Torunia. Przechodzimy obok domu w którym miał się urodzić Kopernik potem mijamy neogotycki gmach poczty z końca XIX wieku.
.
Kościół Wniebowzięcia NMP to pierwszy kościół na naszym szlaku i tutaj wg słusznej sugestii Danusi jest spokojne miejsce w którym możemy wspomnieć i pomodlić się za naszych, którzy w tym roku opuścili ten padół na zawsze - za Marka Szumiela, Gerarda Kosowskiego, Staszka Markiewicza, Lidkę Keńską i Jurka Kuźmińskiego. Niech odpoczywają w pokoju. Może są tutaj z nami i na nas patrzą z uśmiechem, kto ich tam wie ? Jesteśmy na Staromiejskim Rynku. Wszystko tu stare, bardzo stare, po polsku - pamiętliwe, historyczne. Ratusz Staromiejski- monumentalny, budowla gotycko-barokowa, z XIII-XVIII wieku. z możliwością wejścia na 40 metrową wieżę widokową. Dwór Artusa, pomnik Mikołaja Kopernika z 1853 r. Kamienica pod Gwiazdą - najwspanialsza barokowa kamienica w Toruniu. Ach ile wrażeń. Trzeba to zapamiętać. Albo sięgnąć do Internetu po wiedze. Trochę głupio. Ale jak się nie uczyłeś… Dla pamięci zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie przed kopernikowską kamienica. I będziemy to mieli na zawszeZ torbami pełnym toruńskich pierników ruszamy w dalszą drogę. Potem była Katedra śś Janów- obecnie bazylika katedralna Św. Jana Chrzciciela i Św. Jana Ewangelisty. Odpoczywamy na Rynku Nowomiejskim. Pośrodku neoromański kościół ewangelicki z XIX wieku a nieco dalej oglądamy wnętrza Kościoła św. Jakuba- zaliczanego do najwspanialszych świątyń średniowiecznych w północnej części Polski. Można tu długo siedzieć i zachwycać się detalem i cudowną proporcjonalna geometrią.
Wcześniej były jeszcze resztki murów Zamku Krzyżackiego pozostałe po zemście zniszczenia. Wierzyć się nie chce, że byliśmy do tego zdolni. Wyjeżdżaliśmy z Torunia w nastroju poważnego zadowolenia. Gratulacje i serdeczne podziękowania dla Danusi i Janka. Wracamy do Turzna na obiad a potem grillowy wieczór.

Grupowe posiedzenia, rozgaworki i wspomnienia, w barze kawowym, na dziedzińcu pod parasolami, przy kawie albo piwie albo bez. Opowieści o tym jak to było i o kolegach. O Czesiu Bortkiewiczu, o Karolu Krawczyku, o Staszku Mazurkiewiczu o Zbyszku Czarneckim, Staszku Markiewiczu, Witku Wojnowskim. No i naturalnie o naszych profesorach, którym zawdzięczamy to jakimi jesteśmy. Było o Dziubińskim o Boguckim o Szczygle o Bukowskim. Z najwyższym szacunkiem i podziękowaniem w duchu.
Z rozczuleniem opowiadaliśmy o knotach i gafach jakie popełnialiśmy i o wyrozumiałości naszych wychowawców. "Nasz kochany kolega Czesiek poszedł by z torbami, po deklaracji na zjeździe w Tleniu w 1990 roku, że kolejne spotkania (chodziło o trunki)będą już się odbywały na jego koszt bo spożycie alkoholu przez kolegów będzie minimalne" Teraz bowiem pijemy trochę mniej ale gatunki wódek poszły mocno w górę. W trakcie przeglądania zdjęć z poprzednich zjazdów: "Jak byłam w tej sukience to na pewno był rok 2002"; "Tu miałem lekko ponad 80 kg wagi więc musiało to być w 1993 roku" Takie to oto kolorystyczne i liczbowe wyznaczniki naszego życia. Po kilku moich namowach, w czasie poniedziałkowego obiadu zjawili się Specyalscy. Radość była ogólna. Mieli w bagażniku koszulki naszego wydziału bo ich syn tam teraz studiuje. W I L I Ś POLITECHNIKA GDAŃSKA. I w taki to sposób przedłużyli nasze trwanie.
Było też naturalnie o następnym spotkaniu naszego Rocznika. Mam nadzieję, ze któryś z pomysłów okaże się skuteczny. Spotkamy się na pewno. Frekwencja też będzie dobra bo - "Jak nie przyjadę to będzie znaczyło, że już mnie nie ma" a do umierania nie spieszy się nam.
Jurek Góra przy udziale Jadzi Duszyńskiej redagują wpis do księgi pałacowej z podziękowaniem za gościnność i wspaniałe warunki pobyt.

Spisuję te moje wspomnienia z naszego spotkania przede wszystkim dla tych, którzy nie mogli z nami być. Szczególnie adresuję je do Ciebie Krysiu, która w swoim liście atmosferę naszego spotkania opisała tak jak gdyby nas podpatrywała. Ściskamy Cię serdecznie Krysiu.
Żegnamy romantyczne spotkanie


Opisał to absolwent Wydziału Budownictwa Lądowego z 75 facjatą na naszym tablo a wnikliwie skorygowała i starannie uzupełniła nasza Torunianka Jadzia - 12 facjatka na tym tablo. Cześć!