powrót do strony głównej

Kronika

XVII Zwyczajny Zjazd PG-BL "Rocznik 60

Spotkanie we Wroclawiu zorganizowane przez Wiesia Zbrojewicza w dniach 9 - 11 maj 2014

Drodzy nieobecni !
W imieniu uczestników spotkania kolezenskiego w dniach 9-10 maja 2014 we Wroclawiu przesylam serdeczne pozdrowienia i zyczenia zdrowia oraz dobrej formy psychicznej dla Was i dla Waszych rodzin. Wasze zyczenia dla uczestników XVII zjazdu przekazalem podczas inauguracyjnej kolacji i zostaly przyjete z ogromnym aplauzem.
Specjalne podziekowania dla Krysi Nawrockiej za referat na temat tzw. trzonolinowca we Wroclawiu.(wysle list Poczta Polska, równiez do Eulalii Marciniak).
Pozdrawiam.
Zdjecia ze spotkania bedzie rozprowadzac na pewno Celinka Rosciszewska, która od wieków dokumentuje nasze zebrania oraz inni uczestnicy.
Ja niestety nie mialem glowy do robienia zdjec. W zalaczeniu krótkie sprawozdanie, wykaz uczestników i ich podpisy oryginalne.
W ciagu tygodnia przesle niewykorzystane wplaty na zjazd. Gdyby byly jakies niescislosci prosze relamowac, bo przyznam juz na koniec zaczalem sie gubic w rozliczeniach.

Wieslaw Zbrojewicz


Sprawozdanie ze spotkania kolezenskiego PGBL60
we Wroclawiu w dniach 9-10 maja 2014

Udzial wzielo 38 osób w tym 29 absolwentów i 9 malzonek. 20 kobiet i 18 mezczyzn.
Goscie przyjechali z calej Polski tj. z Lap, Kielc, Krakowa, Gdanska, Gdyni , Slupska, Olsztyna, Szczecina, Warszawy i z Orunii.

Wzieli udzial w nastepujacych imprezach:
- uroczystej kolacji z potancówka (podczas rokendrola az sciany drzaly i tynk odpadal ze stropu)
- wycieczce po zabytkach Wroclawia ( dowiedzieli sie ze Slask byl niemiecki tylko 204 lata – co ich bardzo zaskoczylo)
- obejrzeli Panorame Raclawicka ( 25 osób, bo inni juz widzieli)
- byli w operze na Trawiacie ( 27 osób - polowa sie poplakala)
- podobno tez niektórzy sobie zagrali w brydza.

Na koniec serdecznie sie zegnali i obiecali sobie , ze spotkaja sie najdalej za rok i moze w Krakowie,
czego do konca nie uzgodnili, dlatego nalezy zglaszac inne ciekawe propozycje.

Opisal: Wiesiek Zbrojewicz
Wroclaw, 14-05-2014

 

Wiesiu dziekowal wszystkim jak ponizej




Wieskowe spotkanie Rocznika 60 we Wroclawiu

Tego sie nie da opisac. Przez 5 godzin drogi powrotnej, w aucie Jurka Brzózy, wspominalismy cudowne momenty naszego
spotkania i szkoda, ze nie jechalismy do Gdanska ale i tak czasu na wspominki i zachwyty by zabraklo.

Wieska, w organizacji i scenariuszu dla atmosfery przezyc kolezenskich trudno bedzie przebic. Spotkanie bylo rewelacyjne
pod kazdym wzgledem.

Uplywajacy czas zbliza nas do siebie coraz bardziej i jestesmy prawie jak rodzenstwo. Coraz wiecej szczerosci i bliskosci siebie.
My sie po prostu bardzo lubimy. Cieszymy sie spotkaniem i trudno sie potem rozstawac.

Dusza sie raduje a potem troche smuci ale jest nadzieja, ze to tylko kolejny etap naszych spotkan. Wroclaw zaczelismy poznawac
od Rynku ze wspanialym Ratuszem. W restauracji „Pod Gryfami” byla kolacja, tance a nazajutrz obiad. Kilka spacerów z hotelu do
Rynku i z powrotem pozwolily na zawsze zapamietac wroclawskie centrum. Wspaniala kolacje rozpoczelismy odczytanymi przez
Wiesia pozdrowieniami od malzonek naszych zmarlych kolegów Staszka i Jurka oraz chwila ciszy za wszystkich naszych, którzy
patrza teraz na nas z góry.

Wspomnienia, opowiesci i komplementy wypelnialy cale wnetrze. A po jedzeniu, niespodziewana muzyka i tance znowu pozwolily
byc blisko z naszymi dziewczynami.
Sobote rozpoczelismy zwiedzeniem Panoramy Raclawickiej w której historyczny przekaz pozostaje pod oszalamiajacym
wrazeniem kolorystyczno – przestrzennym. Nie wiadomo gdzie konczy sie obraz i czy niektóre elementy sa malarstwem czy makieta.
Doznanie niespotykane a troche sie w tym zyciu widzialo.

Z Panoramy szybko na Ostrów Tumski bo tam glówna czesc grupy poznaje i zachwyca sie historia i urokami starej architektury
Wroclawia. Katedra sw. Jana Chrzciciela – zwana Matka kosciolów slaskich, najwspanialszy zabytek gotyckiej architektury sakralnej.
Jej historia zaczyna sie od zjazdu gnieznienskiego, kiedy to w 1000 roku utworzono biskupstwo wroclawskie obok krakowskiego i
kolobrzeskiego. Jestesmy w wyobrazni dziesiec wieków wczesniej.

Potem spacer po innych zabytkach sakralnych a po drodze „tablice historii Wroclawia” (dobrze ze to nie tylko Niemcy i tylko
200 lat byli tu panami – jedna z refleksji). Na koniec aula uniwersytecka Leopoldinum i Kosciól Garnizonowypamiatkami po wizycie
Jana Pawla II.

Potem byl obiad, potem spotkanie w grupach a potem Opera. Walory muzyczne i artystyczne a szczególnie fabula byly
podkresleniem naszych nastrojów i uczuc w czasie wroclawskiego spotkania. Naturalnie po operze bylo jeszcze spotkanie
wspomnieniowe. Bylo o prawnukach o wojazach od Grecji az do Wenezueli z 1000 metrowym wodospadem. Byly tez dywagacje
na temat miejsca nastepnego spotkania ale bez ustalen.

W niedziele po sniadaniu podziekowalismy Wieskowi i jego malzonce Krysi za trudy i starania w zorganizowaniu tak wyjatkowego
spotkania a potem usciskom i pocalunkom nie bylo konca.

Na spotkanie iles lat temu Stefan zasugerowal – „Leszek to trzeba zglosic do Ksiegi Guinnessa”. Moze i trzeba ale tam u tego
Guinnessa uczuc nie mierza aby je klasyfikowac. Ciesze sie, ze mam takie kolezenskie, braterskie grono

Lech

A oto jak dziewczeta i chlopcy swietnie sie bawili - (kliknij a zobaczysz szczegoly)