powrót do strony głównej

  WSPOMNIENIE - CZESLAW BORTKIEWICZ
(zm. listopad 1997r.)

W dniu 15. X. 1964 roku, po wcześniejszych ustaleniach, zgłosiłam się do pracy w Biurze Projektów Spichrzów i Młynów. Gdy weszłam do sekretariatu złożyć jakieś dokumenty -patrzę siedzi Czesio. Okazało się, że On też zgłosił się do pracy w tym biurze. Był to dzień, kiedy Chruszczow przestał być I Sekretarzem KPZR. Czesio często to podkreślał. Pracowaliśmy z Czesiem aż do emerytury. Po rozpoczęciu pracy w biurze Czesio prosił mnie, ażeby nic nie mówić w pracy o jego obozie i zasłaniu oraz o tym, że czasem lubi "trzymać kieliszek w ręce ". więc kiedy jeden z kolegów zapytał mnie - "Czy ten pani kolega lubi c z a s e m?". Ja oczywiście odpowiedziałam, że "nie ". Następnego dnia w pracy szykowała się jakaś okazja. My z Czesiem mieliśmy ustalić jak będziemy się "wkupywać do grona ". Oczywiście były butelki. Czesio nie pił, tylko prosił, ażeby jego porcję zlewać do szklanki. Kiedy szklanka się napełniała - wypijał ją od razu. Ja wcześniej poszłam do domu. Na drugi dzień okazało się, że większość kolegów siedziała w biurze do późnej nocy, ponieważ słuchali opowiadań Czesia z obozu i zsyłki. Czesio opowiadał bardzo sugestywnie. Często były to opowiadania bardzo tragiczne np. próba przygotowania ucieczki z obozu, choroba gruźlicza a nawet próby samobójcze.
Wielokrotnie słuchałam Jego opowiadań w czasie 28 lat pracy. Muszę stwierdzić, że poszczególne fragmenty zawsze opowiadał tak samo. Czasem nawet mówił: - "Stasia dokończ. Ty to już znasz ". Czesio był bardzo pracowity i szybki w pracy. Przez dłuższy czas był specjalistą od remontu młynów i spichrzów o konstrukcji drewnianej. W biurze podziwiano jego rysunki różnego rodzaju konstrukcji drewnianych, szczegóły połączeń. wzmocnienia, węzły i wręby. Robił to zawsze miękkim ołówkiem i jeżeli czasem kreślarka wykreśliła w tuszu jego rysunek, to cały efekt był zepsuty. Taką wprawę w konstrukcjach drewnianych osiągnął Czesio pracując w obozie jako główny konstruktor baraków drewnianych budowanych dla następnych więzień. W różnego rodzaju imprezach Czesio był głównym adoratorem kobiet, nie tylko biurowych ale z całego budynku. Jego też wszyscy znali. Ja czasem byłam jego "wrogiem ", ponieważ niekiedy przebierał miarę i trochę mnie się to nie podobało, że inni bawią się jego kosztem.
Czesio bardzo reagował na słowo Mirunia (jego żona) . Od razu był innym człowiekiem. Czesio odchodził z biura dwa razy na emeryturę. Pierwszy raz, kiedy uznano Mu okresy pracy w obozie do pracy zawodowej i stażu emerytalnego. Zrobił oficjalne pożegnanie i przez jakiś czas nie pracował. Okazało się, że w biurze naszym było dużo pracy i Czesio wrócił.
Z czasem jego kondycja była coraz słabsza. Ubolewał nad decyzją córki, która chciała iść do klasztoru - skończyła konserwację zabytków w Toruniu. Stawał się psychicznie słaby i związane z tym były różne przypadłości. Po skończeniu 65 lat poszedł drugi raz na emeryturę. Kiedy rozleciało się biuro na Długim Targu zachodziłam czasem do kolegów pracujących we Wrzeszczu. Mówili, że Czesio traci pamięć i to było przyczyną jego tragicznej śmierci w listopadzie 1997 roku.

Stasia