powrót do strony głównej

   WSPOMNIENIE - TERESA BRAJBISZ - ALEKSIEJCZYK
(zm. 6 lutego 1998r.)

Była koleżanką ze studiów, z którą spotykałam się na co dzień, ale po pracy. Mieszkałyśmy w tej samej klatce schodowej. Ona na parterze, ja na III piętrze. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy w 1962 roku spotkałyśmy się przy drzwiach wejściowych i okazało się, że mieszkamy w tym samym budynku już przez jakiś czas.

W okresie studiów miałam z Teresą mały kontakt. Inne koleżanki, które mieszkały w mieście, często odwiedzały akademik, Teresa raczej rzadko. Wszyscy mówili, że Teresa jest bardzo dobrą studentką.

Po skończeniu studiów byłyśmy w bliskich towarzyskich i sąsiedzkich stosunkach. Razem rosły nasze dzieci. Miałyśmy nawet wspólną opiekunkę do dzieci. Po urodzeniu syna Teresa zmieniła mieszkanie i zamieszkała po przeciwnej stronie ulicy. Widywałyśmy się przez okna. Wspólnie z Teresą i jej mężem spotykaliśmy się na różnych imprezach, imieninach naszych wspólnych znajomych. Teresa była słabego zdrowia. Pracowała zawodowo stosunkowo krótko.

Po operacji woreczkażółciowego przeszła na rentę i zajmowała się perfekcyjnie domem. Do przesady dbała o dom i porządek. Były okresy, kiedy czuła się dobrze. Dbała o siebie, ładnie wyglądała. Miała dobry gust, jeśli chodzi o ubiór, doradzała innym. Jeździła do sanatorium i wracała w bardzo dobrym nastroju. Były okresy jej złego samopoczucia. Dolegało jej wiele chorób. Teresa do przesady troszczyła się o swoje dzieci. Ciągle uważała je za "małe ". Nawet do pracy nosiła Agacie śniadanie. Cały czas pomagała Wojtkowi w studiach, aż do zrobienia dyplomu. Z czasem z jej zdrowiem było coraz gorzej. Początkowo grono znajomych uważało to za jej "humory ".

Kiedy zbliżał się ter min naszych zjazdów, namawiałam Ją na wyjazd. Raz nawet niewiele brakowało, ale emocje zadziałały i Teresa zachorowała. Zawsze po moim powrocie pytała, jak było i wypytywała o różnych kolegów i koleżanki. W ostatnich latach czuła się źle. Zaczęły szwankować jej oczy. Na jedno już prawie nie widziała, ale dzielnie pomagała synowi kończyć studia. Z czasem okazało się, że jest bardzo chora i zaatakowała Ją ta choroba najgorsza. Po operacji przeżyła jeszcze pół roku. Bardzo cierpiała. Rodzina opiekowała się nią do końca z pełnym poświęceniem. Zmarła 6 lutego 1998 r. , dzień potem jak syn zrobił dyplom.

Stasia