powrót do strony głównej

   WSPOMNIENIE - BOGUSLAW SADOWSKI
(zmarl 14 lutego 2013)

TRYPTYK POSWIECONY S.P. WIESLAWOWI-BOGDANOWI SADOWSKIEMU
Urodzil sie w Bialymstoku w 1933r. Po wojnie razem z rodzicami i dziadkami przeniósl sie na tzw. Ziemie Odzyskane. Po ukonczeniu Politechniki Gdanskiej swoje zycie rodzinne i zawodowe zwiazal z Koszalinem. Tu pracowal jako inzynier budowlany od 1961r. przyczynil sie do budowy wielu waznych obiektów na terenie Koszalina i ówczesnego województwa. Projektowal dla budownictwa wiejskiego i rolniczego pracujac w biurach projektów, a takze jako rzeczoznawca budowlany wycenial rózne obiekty na terenie Województwa. W Koszalinie zalozyl rodzine, razem z zona Barbara doczekal sie dwojga dzieci syna i córki, którymi bardzo troskliwe sie zajmowal dbajac o ich wychowanie i wyksztalcenie. Po przejsciu na emeryture jego pasja staly sie konkursy, krzyzówki, gry liczbowe i dzialka na której eksperymentowal z róznymi drzewkami i krzewami. Obdarzony siedmiorgiem wnuczat i prawnuczka w miare swoich mozliwosci, glównie w czasie wakacji umilal im zycie i rozpieszczal. Byl czlowiekiem pogodnym, rozwaznym, bardzo skromnym, oddanym rodzinie, dzieciom i wnukom.

WSPOMNIENIA KOLEZENSKIE ZE STUDIÓW
Moje pierwsze spotkanie z Bogusiem, (uzywal drugiego imienia),odbylo sie w budynku akademickim „trójce” we Wrzeszczu przy ul. Hibnera w pokoju nr 207. Spotkali sie:Leszek Rosciszewski, Grrard Ryhs, Zdzisiek Sadowski, Bogus Sadowski i ja. W pózniejszym okresie na „waleta” Janek Sawicki, (to odrebna historia godna opisania przy innej okolicznosci).
Od razu dal sie poznac jako zrównowazony, przygotowany do zycia facet, czego nie mozna bylo powiedziec o nas pozostalych, za wyjatkiem Zdziska Sadowskiego.
W trakcie studiów byl bardzo pracowity i solidny, nie moge tego powiedziec o sobie, dojrzalem nieco pózniej. Nie znaczy, ze fantazji nam nie zabraklo, wsiedlismy do samolotu i polecielismy do Warszawy aby sie spotkac ze swoimi dziewczynami, które poznalismy jeszcze przed studiami. Nalezy nadmienic, ze milosc na odleglosc w tak mlodym wieku najczesciej nie ma przyszlosci, tak tez sie stalo i w tym przypadku.
Chyba nie ma studentki/studenta, który nie uczeszczal na wieczorki w akademikach. Tam wlasnie poznalem moja przyszla zone Danusie, ale co to ma wspólnego z Bogusiem, otóz ma. Kto zna zycie w akademiku Nr 3 to wie, ze lubilismy ogladac dziewczyny jak szly na obiad i z powrotem do akademika Nr 2. No i wlasnie Bogus wypatrzyl sobie Basie za zone. Biedak nie wiedzial jakby sie z nia spotkac. Slepy los tak chcial, ze ja wiedzialem, gdyz Basia byla bardzo serdeczna przyjaciólka Danusi. No i sie stalo. Bogusia niezbyt jednak duzo kosztowalo zdobycie zony, (gdybym ja to wiedzial, ze tak bedzie!). O ile mnie pamiec nie myli, chyba postawil w trakcie wieczorka butelke wina. Przyjazn nasza okazala sie bardzo mocna, bo ja zostalem ojcem chrzestnym jego syna Marjusza, Basia zostala matka chrzestna mojej córki Ewy, a Danusia matka chrzestna jego córki Ani. I tak to sie skonczylo podgladanie dziewczat.
*** III ***
Nie wiele moge napisac o prawym skrzydle TRYPTYKU, gdyz dzielila nas spora odleglosc, a spotykalismy sie tylko okresowo przy róznych okolicznosciach rodzinnych badz z okazji swieta zmarlych. Basia ma grób rodziców w Leborku. Licze, ze Janek Herok, jako ojciec chrzestny Ani, badz Kazik Kamys, blizej poznali jego zycie i prace w Koszalinie i ta czesc zawodowa uzupelnia.


Czesc jego pamieci – Tadek Suwezda

Wspomnienie
Dnia 14 lutego 2013 smierc zabrala naszego Najdrozszego Meza, Tate, Dziadka i Pradziadka. Zmarl majac 79 lat. Slawomir, Boguslaw Sadowski urodzil sie w Bialymstoku w 1933r. Po wojnie razem z rodzicami i dziadkami przeniósl sie na tzw. Ziemie Odzyskane. Po ukonczeniu Politechniki Gdanskiej swoje zycie rodzinne i zawodowe zwiazal z Koszalinem. Tu pracowal jako inzynier budowlany od 1961r. przyczynil sie do budowy wielu waznych obiektów na terenie Koszalina i ówczesnego województwa. Projektowal dla budownictwa wiejskiego i rolniczego pracujac w biurach projektów, a takze jako rzeczoznawca budowlany wycenial rózne obiekty na terenie Województwa. W Koszalinie zalozyl rodzine, razem z zona doczekal sie dwojga dzieci syna i córki, którymi bardzo troskliwe sie zajmowal dbajac o ich wychowanie i wyksztalcenie. Kiedy przeszedl na emeryture jego pasja staly sie konkursy, krzyzówki, gry liczbowe i dzialka na której eksperymentowal z róznymi drzewkami i krzewami. Obdarzony siedmiorgiem wnuczat i prawnuczka w miare swoich mozliwosci glównie w czasie wakacji umilal im zycie i rozpieszczal. Byl czlowiekiem pogodnym, rozwaznym, bardzo skromnym, oddanym rodzinie, dzieciom i wnukom.
Laczac sie w bólu z Rodzina i Najblizszymi zegnamy Slawomira, Boguslawa Sadowskiego, czlowieka niezwyklej kultury osobistej, wrazliwego spolecznika oraz uczynnego sasiada.

Sasiedzi