powrót do strony głównej

  WSPOMNIENIE - ZBYSZEK GRUDZIŃSKI
(zm. 23 maja 1996r.)

Zbyszka poznałam tuż po zakończonej sesji po I roku studiów, zmartwionego z powodu perspektywy wylania z uczelni, gdy nie zda egzaminów komisyjnych. W trakcie rozmowy okazało się, że mieszka na tej samej ulicy Kochanowskiego we Wrzeszczu co ja, a ponadto jego ojciec był znaczącym kolejarzem, tak jak mój, a do tego Zbyszek urodził się w Toruniu, tak jak ja. Zdarzało się, że po zakończonych zajęciach razem wracaliśmy do swoich domów. Zbyszek był bardzo ambitny, toteż pokonał egzaminy komisyjne, a także administrację, gdyż przeniósł się z Wydziału Budownictwa Wodnego na Budownictwo Lądowe, na który to Wydział wcześniej się nie dostał.
Drogi nasze zetknęły się znowu w pracy, w 1967 roku, w Gdańskim Zjednoczeniu Budownictwa, gdzie pracował w Wydziale Techniki jako inspektor. Zbyszek był dobrym fachowcem, rzutkim i cholernie operatywnym, czasem zbyt dosadnie określającym rzeczywistość. Szybko awansował na dyrektora techniczne go Gdańskiego "Transbudu "bardzo dobrego przedsiębiorstwa. Po wypadku samochodowym przeszedł do pracy do Nauczycielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej jako naczelnik inwestycji, a później w 1989 roku, do Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Budowlani". Z powodu wysokiego ciśnienia musiał przejść na rentę, ale pracował dalej, w ramach już własnej działalności gospodarczej, jako konserwator w Rejonie Obsługi Mieszkaniowej w Oliwie, gdzie zresztą mieszkał zżoną i córką. Zbyszek był wszechstronnie uzdolniony. W malutkim mieszkaniu, około 30 m2, na Przymorzu sam wykonywał różne cudne półki i szafki, kiedy to powszechnie, w każdym mieszkaniu królowały segmenty Kowalskiego. Gdy ożenił się po raz drugi, już dla swojej rodziny, bowiem urodziła mu się córeczka, adaptował strych na piękne mieszkanie w "starej "Oliwie.
Podczas pracy w Zjednoczeniu Budownictwa, ujawnił swoje zdolności plastyczne. Jego charakterystyczne liternictwo, zresztą bardzoładne, widoczne było na różnych folderach, albumach, okładkach biuletynów informacyjnych i planszach związanych z propagowaniem postępu technicznego. Ze Zbyszkiem współpracowałam przy organizacji wystaw budownictwa Gdańskiego Zjednoczenia Budownictwa i Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa, między innymi związanych z krajowymi konferencjami budownictwa w Ciechocinku i Kołobrzegu. Uczestnicy tych konferencji otrzymywali znaczki okolicznościowe, zaproszenia okazjonalne, a przede wszystkim plastikowe teczki konferencyjne, które w tamtych latach były na wagę złota, oczywiście w szacie graficznej autorstwa Zbyszka.
W ostatnich latach swojego życia, bardzo angażował się przy robotach remontowych Kościoła Ojców Cystersów pod wezwaniem NMP Królowej Korony Polskiej w Oliwie przy ulicy Leśnej.
Zmarł 23 maja 1996 roku, mając zaledwie 60 lat.

Jadzia