powrót do strony głównej

   WSPOMNIENIE - HENRYK SADOWSKI
(zm. 8 czerwca 2008 r.)

Studia na I-szym roku Budownictwa Lądowego zaczynaliśmy 1 września 1955 r. Już od egzaminu wstępnego obowiązywał podział dla wszystkich zainteresowanych budownictwem lądowym na " budowlankę" i "komunikację". Ten podział również respektowano przy przydziale miejsc i pokoi w akademikach. Miejsce urodzenia, adres stałego miejsca zamieszkania lub rodzaj ukończonej szkoły średniej i wiek - nie miały większego znaczenia. Na I-szym roku studiów w pokoju o powierzchni ca’ 18 m2 mieszkaliśmy w sześć osób. Sypialiśmy na żelaznych łóżkach piętrowych. Miejsca ustalano w drodze losowania lub decydowały inne ważne kryteria jak chociażby wiek. Heniek należał do grupy najstarszych na roku, a w przydzielonym w DS. nr 3 pokoju rozpiętość wieku między nim a najmłodszym Bronkiem wynosiła około 8-u lat. Losy pierwszych mieszkańców naszego pokoju rysowały się nieraz ciekawie, ale też tragicznie. Jeszcze pod koniec I semestru Franek z Lubelskiego, z powodu załamania nerwowego, trafił do szpitala i przerwał studia, natomiast Walek z Trzebiatowa zmarł na zapalenie płuc. Inni nie dotrwali do II-go roku.

Heniek natomiast uchodził za szczęściarza i często zgrywał "twardego" i po różnych przejściach - przylgnął przydomek "TWARDY", nie tylko w pokoju, lecz także na roku. Głównym powodem było stosunkowo częste używanie przez niego słowa "twardo", czemu towarzyszył gest uderzania prawą pięścią w otwartą lewą dłoń, a ponadto opowieści z wojska, w których nasz Heniek przypisywał sobie rolę boksera zakończoną zwycięstwem nad włoskim pięściarzem Castello - Pier...leno. Jedni w to wierzyli, inni wątpili, ale zabawa była przednia.

Heniek do rodziny i kolegów z liceum miał najbliżej, bo pochodził z Malborka.
Zwolniony był z uczęszczania na studium wojskowe, bo zasadniczą służbę wojskową odbył zaraz po maturze. Zwykle po sobotnich zajęciach na uczelni wyjeżdżał do domu i jeśli zajęcia na studium wojskowym wypadały w soboty lub poniedziałki - jego nieobecność w DS. nr 3 trwała 2 dni. Po powrocie z Malborka nie zwykł snuć opowieści o sukcesach i imprezach, lecz bywał zmęczony lub też udawał takiego. Zdejmował marynarkę, wieszał ją na krześle, poluzowywał krawat i kładł się na łóżku. Zaczepiany przez kolegów od niechcenia snuł opowieści z "Malboro" lub przechodził na tematy polityczne również z kolegami z innych pokojów np. z Włodkiem Z. lub Tadeuszem S. , z którymi bliżej się przyjaźnił.
Na starszych latach studiów zagęszczenie w pokojach stawało się mniejsze, a ci na poddaszu mieszkali nawet po dwóch. Wtedy już o wspólnym zamieszkaniu decydowała obrana specjalizacja zawodowa. Heniek wybrał drogi i lotniska. W tamtych latach absolwenci BL trafiali głównie do przedsiębiorstw wykonawczych, administracji, biur projektowych jako stażyści.

Heniek był wybrańcem, bo został zatrudniony w administracji wojskowej 17-go TOL w Gdańsku i to na stanowisku INSPEKTORA nadzoru. Stąd pierwsze lata pracy zawodowej Heńka i kilku koleżanek i kolegów drogowców wiążą się z remontami i modernizacją lotnisk na Wybrzeżu Gdańskim i Szczecińskim. ON - inspektor nadzoru z ramienia 17-go TOL - oni inżynierowie przedsiębiorstw drogowych.
Włodek Z. współpracował z Heńkiem przy modernizacji lotniska w Świdwinie i w jego towarzystwie uczęszczał do klubu oficerskiego na zakrapiane kolacje i bilard. Innych rozrywek na tzw. "zielonym poligonie" raczej nie było.
Pod koniec 1963 r. Heniek rozstał się z wojskiem, grupą kolegów drogowców i wyjechał na drugi koniec Polski. Czekało na niego stanowisko dyrektorskie w przedsiębiorstwie drogowym. Z Dolnym Śląskiem związał się na kilkanaście lat, bo oprócz Wałbrzycha piastował podobne stanowisko w Świdnicy.

Kontakty z kolegami z roku miały miejsce raczej tylko w trakcie zjazdów absolwentów.
W latach 70-tych objął stanowisko kierownicze w Zjednoczeniu Energetyki w Warszawie i tam też dostał 2-pokojowe mieszkanie na Bemowie - Jelonki Zachodnie.
Od tego momentu częściej odwiedzał Malbork i Gdańsk oraz uczestniczył w zjazdach i spotkaniach koleżeńskich zarówno z absolwentami liceum i studiów.
Poza zjazdami spotkanie koleżeńskie też bywały już częstsze u niego na Bemowie. Odwiedziny włącznie z nocowanie wspomina Tadeusz z Koszalina, a w roku 1982 gościł Ludwika Hapkę.
Pod koniec lat 70-tych Heniek uczestniczy w znaczącym kontrakcie budowlanym w ZSRR w rejonie Charkowa. Tam dopada go pierwszy zawał serca i musi wrócić do Warszawy.

Po drugim zawale przechodzi na rentę zdrowotną. Po rekonwalescencji daje się namówić na pracę ponownie na Dolnym Śląsku i po jej zakończeniu przechodzi na emeryturę. Ulubionym miejscem wypoczynku i "reperowania" zdrowia były prawie co roczne wyjazdy wspólnie ze "swoją panią" do sanatorium w Druskiennikach na Litwie. Dobrze zorientowani twierdzą, że takich turnusów było chyba 15-cie. Na wspólne lub podobne wyjazdy do Druskiennik dał się namówić również Włodek Z. z żoną. Od roku 2000 zaliczył ich jednak tylko 8.

Od tego czasu zaczęły się też nasze wspólne spotkanie w Domu Handowym "Manhattan" w centrum Wrzeszcza. Heniek przyjeżdżając z Warszawy zatrzymywał się u swojej siostrzenicy na ul. Kartuskiej i stamtąd robił wypady do Malborka na spotkania koleżeńskie i grób ojca,
umawiał się na kolejne spotkania z Włodziem i ze mną - ostatnie chyba w roku 2007.
Heniek urodził się 8 maja 1931 r. w Galicji koło Równego, zmarł 8 czerwca 2008 r. po ciężkiej
chorobie w Warszawie.
Pochowany został w Gdańsku na Cmentarzu Łostowickim.

Wspomnienia zebrał i uzupełnił Lucek P.

Gdańsk - marzec 2010 r.